SZYBKO I SŁODKO

SZYBKO I SŁODKO

 
Czasem łapie mnie chęć na coś pysznego. Jednak standardowe ciastka czy czekolada, któryś raz z kolei bywają nudne. W ostatnim czasie odkryłam swój nowy ,,kulinarny'' talent ;) Staram się eksperymentować i powiem Wam, że nawet wychodzi mi to nieźle.
Dzisiejsza propozycja nie wymaga szczególnych umiejętności, a każdy z przedstawionych produktów można zamienić na inny. Nie zmienia to jednak faktu, że smakuje idealnie i z ogromną chęcią wraca się do tego zestawienia :)
 



 

Jaki jest Wasz ulubiony deser?
WRZEŚNIOWY WRZOS

WRZEŚNIOWY WRZOS


Lubicie zaszyć się w domu, usiąść w fotelu, wypić ciepłą herbatę i otworzyć ulubioną książkę?
 Ja też tak mam. Najbardziej jednak lubię, kiedy pomieszczenie w którym się znajduje zmienia swój wystrój z nadchodzącymi nowymi porami roku. Lubię kiedy w spokojnej i chłodnej bieli rozbłyśnie ciepły blask świec, a moje myśli powoli odlatują tam gdzie nikt oprócz mnie nie ma dostępu.
ten czas należy tylko i wyłącznie do mnie. Wtedy odpoczywam.
 


 
A jakie są Wasze formy wypoczynku? 
Koniec lata początkiem nowego rozdziału.

Koniec lata początkiem nowego rozdziału.

 
 
Ile razy można zaczynać od poczatku? Wiele? Czy każdy ,,raz'' jest dobrym kokiem?
Ważna jest myśl, żeby się nie poddawać i dążyć do tego co chce się osiągnąć.
To chyba będzie mój trzeci raz... moje trzecie podejście... tak znów zaczynam prowadzić bloga. Jak to się mówi? ,,Do trzech razy sztuka''?
Taaaa.... ble, ble, ble... bez ściemy. Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie. Czy będzie pięknie? To się okaże. Nie będę kolejny raz obiecywać, że dotrzymam słowa a posty będą sie pojawiać co dwa dni. Nie mam pojęcia jak blog będzie się rozwijał. Czy może tym razem mam więcej czasu czy stałam się bardziej zorganizowana? To też się okaże. 
Niemniej jednak ogłaszam wszem i wobec, że coś tu czasem skrobnę :)
 
Więc, aby nie przedłużać tych początkowych wypocin...
jestem po cudownym (jescze letnim / a w zasadzie wakacyjnym) wyjeździe w góry.
Tak w tym roku zaszaleliśmy, były Mazury , następnie podczas najgorętszej cześci lata  uderzyliśmy na Hel i teraz już całkiem wrześniowo było Zakopane + w drodze powortnej odwiedziny Smoka na/pod Wawelem.
Każdy wypad z wyżej wymienionych był idealny :) masa radości, śmiechu i przyjemności, aż miło zanurzyć się we spomnieniach ;)
Takie wyjazdy bardzo pozytywnie nastawiają mnie na nadchodzącą ( jeśli chodzi o wychodzenie na powietrze) niezbyt przyjemną ( wolę koszulkę, spodenki i klapki niż komplet na cebulkę) porę roku... Jednak nie zaprzątajmy sobie jeszcze tym głowy, póki co jest ciepło :) a na picie kakao i czytanie książek przy kominku jeszcze przyjdzie czas.
 Tymczasem przed Wami
,, kilka ''( bo udało nam się ich zrobić prawie 1000 ) zdjęć z Zakopanego i Krakowa :)
 



 
 






 


 
 










 
 
 















Podczas pobytu w górach udało nam się wyruszyć w stronę Hali Gąsiennicowej, naszym celem był Staw Gąsiennicowy, jednak w 1/3 drogi musieliśmy zawrócić, bo za późno wyruszyliśmy i mogło się to zakończyć spacerkiem w zupełnych ciemnościach ;) a tego nikt nie chciał. Byliśmy też na Gubałówce, a na zakończenie górskiego pobytu zobaczyliśmy jeszcze Morskie Oko.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Kraków :)
Sumując - cały wyjazd był bardzo udany i co więcej nabrałam ochoty na jeszcze inne ;))
 
Tu moje pamiątkowe magnesy na lodówkę :) ( z każdej wycieczki przynajmniej jeden wraca ze mną do domu :))






Copyright © 2016 DIAMENTICA , Blogger